Liberator nad Zabłociem


W dniu 16.08.2022 r odbył się kolejny, szesnasty już spacer p.t. „Liberator nad Zabłociem”. Spacer poprowadził dr Krzysztof Wielgus - wielki znawca historii lotniczej, który ciekawie opowiadał o losach Liberatora KG-933 kapitana Wrighta, zestrzelonego w nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 roku.


Dr Krzysztof Wielgus przy pamiątkowej tablicy

Spacer rozpoczął się o godz. 19.00 przy tablicy pamiątkowej na ul. Lipowej 4.

To z inicjatywy Krakowskiego KSL już 1986 roku została zawieszona tablica pamiątkowa.

Pod tablicą została złożona wiązanka kwiatów i zapalone znicze.

Następnie przeszliśmy w miejsce upadku silników maszyny. Spacer zakończony został pod obeliskiem na bulwarze Lotników Alianckich który został tam posadowiony w 2018 roku z inicjatywy Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP.

Nasz KKSL reprezentowali koledzy; Paweł Rey, Wojciech Rejman i Adam Sobieraj.

Na kolejny spacer zapraszamy za rok.


Ze strony www.podgorze.pl


"W nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 roku mieszkańców Podgórza obudził potężny hałas. Na niebie widać było lecący nisko nad ziemią płonący, rozpadający się w locie prostokąt, atakowany z Krzemionek sznurami kolorowych światełek – „koralików nanizanych na niewidzialną nić”. Były to ostatnie chwile czteromotorowego samolotu bombowego typu Liberator o numerze KG-933 „P” ze 178 Dywizjonu Bombowego RAF. Były to ostatnie chwile załogi kpt. Wrighta… Zestrzelony najpierw prawdopodobnie przez niemieckiego myśliwca, a potem przez niemiecką artylerię przeciwlotniczą, samolot wracał z pomyślnie przeprowadzonej misji zrzutowej dla bohatersko walczącej Warszawy. Zaczął rozpadać się na kawałki nad Grzegórzkami. Wieża ogonowa z martwym strzelcem wewnątrz spadła na składy węglowe rzeźni miejskiej (obecnie rejon Galerii Kazimierz), kolejne części samolotu i być może, ciała dalszych lotników, wpadły do Wisły, dokładnie w miejscu dawnego mostu tymczasowego (tzw. „Lajkonika”). Najwięcej kawałków Liberatora spadło na teren składów na Zabłociu, pomiędzy ulicami Lipową a Dekerta. W miejscu katastrofy zginęli: Australijczyk F/Lt John P. Liversidge oraz Brytyjczycy: F/Lt. William D. Wright (pilot, dowódca maszyny) i strzelec pokładowy F/Sgt. John D. Clarke.

Na spadochronach ratowało się podobno trzech lotników, z których dwóch: sierżanci: Blount i Helme zaginęli. Z całej załogi przeżył tylko Australijczyk, kpt. Allan Hammet, który trafił do Armii Krajowej, brał udział w szeregu akcji zbrojnych i doczekał końca wojny. Potem przez Odessę, wrócił do swej jednostki, później zaś – do domu. Losy pozostałych lotników do dziś nie są znane."

Kol. Adam Sobieraj z KKSL składa wiązankę pod pamiatkową tablicą.

Foto: Paweł Kubisztal i Paweł Rey


50 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie