top of page

Odrestaurowana Iskierka już na ekspozycji w Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie

60 minut temu
4 minut(y) czytania

W dniu 28.10.2026 w Muzeum Lotnictwa Polskiego nastąpiło przekazanie do ekspozycji

samolotu polskiej konstrukcji PZL M26 ISKIERKA.

Spotkanie rozpoczął dyrektor MLP Tomasz Kosecki i zastępca dyrektora Krzysztof

Mroczkowski który mówił o misji muzeum w zachowani eksponatów.

Gośćmi tego wydarzenia byli: konstruktor – dr inż. Krzysztof Piwek

- pilot oblatywacz Wiesław Cena

- dyrektor PZL Mielec Artur Wojtas

Przedstawili oni historię planowania, projektowania, budowy i oblotów samolotu.

Przedstawione została też informacje z powstawaniem tego samolotu, przejętego przez

muzeum.

To dzięki wytężonej pracy Działu Konserwacji Muzealiów z wraku rozbitej maszyny i

przejętych podzespołów z PZL Mielec została odtworzona Iskierka którą możemy oglądać i

podziwiać.

W uroczystości tej wzięli udział członkowie Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa z

wiceprezesem Henrykiem Serdą, Tomaszem Rymarem i Adamem Sobierajem.

Tekst i foto: Adam Sobieraj

A tu interesująca wypowiedź głównego konstruktora, pana Krzysztofa PIWKA:

"... Miła uroczystość - rzeczywiście "fajnie że znalazł właściwy dom". A poniżej tekst głoszony na tej uroczystości: PZL M26 ISKIERKA — ślady trafiają do Muzeum

Przypominają mi się negocjacje Trurla i Klapaucjusza z królem Okrucyuszem z Cyberiady Lema. Otóż ci wielcy konstrukcjoniści mieli wszystko spisane na karteluszku - punkt po punkciku, aby nic nie zostało uronione… No i ja też mam taki karteluszek – oto jego treść:

Historia Iskierki zaczęła się w 1981 roku w mieleckim Ośrodku Badawczo-Rozwojowym. Staszek Markowski opracował wstępną koncepcję wspólnie z oficerami 21 PW i zaproponował nazwę samolotu. Potem przyszła praca całego zespołu, który musiał przeprowadzić pomysł przez wszystkie etapy — od założeń, przez rysunki, budowę, badania, próby w locie, certyfikację i wprowadzenie do eksploatacji.

Głównymi konstruktorami Iskierki byli kolejno: Krzysztof Piwek, Krzysztof Gabryś, Mieczysław Wojtkowski i Wiesław Tomecki. Każdy z nas miał swój udział w kształtowaniu samolotu, ale Iskierka była dziełem zespołowym. W lotnictwie sam pomysł nie wystarczy. Trzeba go doprowadzić do celu.

Pierwszy lot odbył się 15 lipca 1986 roku, a lot oficjalny — trzy dni później, 18 lipca. Za sterami zasiadł Zygmunt Osak, pilot, który odegrał szczególną rolę w próbach Iskierki.

Iskierka miała też swoich ambasadorów. Szczególnie pamiętam Wiesława Cenę, który potrafił z wyczuciem i elegancją pokazywać jej możliwości akrobacyjne. Dzięki niemu wielu ludzi zobaczyło w tym samolocie coś więcej niż konstrukcję — zobaczyło jego charakter.

Historia Iskierki nie potoczyła się jednak tak, jak zakładaliśmy. Łącznie dziewięć Iskierek doprowadzono do stanu lotnego. Z Melexem wiązano nadzieje na dostawę około stu samolotów. Ostatecznie do USA trafiło osiem: dwa zmodyfikowane prototypy i sześć egzemplarzy seryjnych. Dwa z tych sześciu seryjnych trafiły później do Wenezueli, do Gwardii Narodowej. A w Polsce latał egzemplarz 1AP002-07, samolot Wieśka Ceny. Trzy kolejne płatowce — o numerach 1AP002-08, -09 i -10 — pozostały nieukończone.

Szczególne miejsce w tej historii zajmuje egzemplarz 1AP002-01, który w USA latał z rejestracją N2601M. W 2021 roku, dzięki ludziom, którym zależało na powrocie Iskierki do ojczyzny, samolot wrócił do Polski. Dziś nosi znaki SP-DIC. W tym miejscu chcę podziękować Andrzejowi Saracie i wszystkim tym, którzy sprawili, że Iskierka wróciła do Polski i nadal możemy oglądać ją w powietrzu. Ich inicjatywa pokazała, że samolot może być czymś więcej niż własnością czy eksponatem. Może być częścią wspólnej pamięci.

Dobrze pamiętam ten dzień powrotu - 23 czerwca 2021 roku. Iskierka, po niemal dziewięciu tysiącach kilometrów, trzynastu lotniskach i ponad czterdziestu godzinach w powietrzu, dotarła do Mielca. Przyleciała pilotowana przez Dominika Pundę. Jest i Zygmunt Osak. Cieszymy się ze spotkania. Wspominamy obloty i próby. I wtedy nagle wraca tamten moment sprzed ponad trzydziestu lat:

Jesteśmy na wieży kontroli lotów. Osakowy lot wieńczący kilkaset godzin prób w locie Iskierki. Ważny lot na Vd (442 km/h). Czyli z prędkością o kilkanaście procent większą niż dopuszczana w regularnej eksploatacji. Wszyscy czują, że samolot i pilot stają przed najbardziej nieprzekupnym egzaminatorem – przed przyrodą.

Jest kontakt z Zygmuntem. Melduje, że jest w strefie.

I komunikat Zygmunta: „wchodzę”… I cisza. Niepokojąca. Za długa. Sekundy ciągną się jak godziny… I w końcu głos Osaka „zrobiłem! zrobiłem!”.

 A Zygmunt mówi mi: „Dziś już mogę ci powiedzieć. Gdy już doszedłem do Vd - a nie było to takie przyjemne, bo trzeba postawić samolot pionowo nosem do ziemi i wrzepić cały gaz - odkryłem, że nie włączyłem aparatury kontrolnej! I musiałem powtórzyć próbę, już z włączoną aparaturą i jeszcze raz dojść do tych prawie 450 km/h”…

Takie historie zostają z człowiekiem na całe życie.

Do odtworzenia muzealnej Iskierki wykorzystano elementy egzemplarza 1AP002-07 — samolotu Wieśka Ceny, oznaczonego znakami SP-DIF i uszkodzonego po twardym lądowaniu — a także zespoły z nieukończonych płatowców. Pracownicy Muzeum z tych części odtworzyli samolot i przygotowali go do ekspozycji. Dziś wygląda niemal jak nowy. Cieszy oko — a i konstruktorskie ego nie pozostaje obojętne…

Serdeczne dzięki! Wiem, ile wiedzy, cierpliwości i zaangażowania wymaga doprowadzenie takiego przedsięwzięcia do końca. Nie tylko zachowaliście samolot dla przyszłych pokoleń, ale własnymi rękami i wiedzą nadaliście mu muzealną postać. Tak właśnie wygląda doprowadzanie rzeczy do ich celu.

Dla Muzeum to wzbogacenie zbiorów o kolejny samolot. Dla mnie - konstruktora Iskierki — to coś znacznie bardziej osobistego: cząstka mojego życia, ale także życia ludzi, których wspominam z wdzięcznością - tych, którzy tworzyli Iskierkę, latali nią, dbali o nią i ocalili jej historię.

I tak historia Iskierki znajduje kolejny ważny adres - Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie. I tam pozostaną jej ślady."

 
 
 

Komentarze


bottom of page