top of page

Zaktualizowano: 6 gru 2024

26 listopada 2024 roku miałem przyjemność wziąć udział w spotkaniu z dziećmi i młodzieżą w Szkole Podstawowej im. Lotników Alianckich w Ostrowie. Spotkanie odbyło się na zaproszenie Pani dyrektor Anny Kotyzy.



Udział wzięły dzieci ze wszystkich klas, włącznie z "zerówką" Podwyższyło to oczywiście poprzeczkę, ponieważ musiałem dostosować treści do poziomy wszystkich uczestników spotkania.

Przygotowałem prezentację obrazującą niemal wszystkie dziedziny sportów lotniczych jakie uprawiam. Pokazałem również sprzęt spadochronowy, który używam do wykonywania skoków wingsuit.

W założeniu lekcja miała trwać około godziny, bo na tyle określiłem zdolności koncentracji uczniów, zwłaszcza maluchów. Jakież było moje zdumienie, gdy okazało się, że mali słuchacze wytrzymali trzy godziny i jeszcze nie mieli dość. Dla mnie to zaszczyt mieć takich słuchaczy :)

Po krótkiej przerwie poproszono mnie o poprowadzenie lekcji ZPT, na której mieliśmy kleić modele plastikowe samolotów. Miód na moje serce! Z przyjemnością zabraliśmy się za robotę i znów okazało się, że czas płynie szybko, a uczniowie wcale się nie nudzą. Dość powiedzieć, że zakończyliśmy około piętnastej, pełnym sukcesem, co widać na zdjęciu.



Na ręce Pani Dyrektor przekazałem pięć zestawów modeli latających, latawiec i dwie książki, oczywiście ze stosownymi dedykacjami.

Dziękuję bardzo za zaproszenie i mam nadzieję - do rychłego spotkania. Spotkanie z Wami to była wielka przyjemność!



 
 
 

Nasze październikowe spotkanie Klubowe otworzyła Maria Kołaś - nasza skarbniczka - wierszem, który sama napisała.

Marylka ma już na koncie różne formy działalności pisarskiej , ale z tej strony jeszcze Jej nie poznaliśmy :) Brawo!


Tu w Seniorskim zacnym gronie

czas na chwilę się zatrzymał.

Przy  kawusi i ciasteczku

można sobie powspominać.


Tu jest pilot i mechanik, 

obok siedzi spadochroniarz.

Każdy z nich w dzielnej młodości,

zdobywać pragnął przestworza.


Grono jakże wymieszane,

bo są również modelarze.

Wszystkich łączy jedna słabość,

do "Stalowych Ptaków" miłość.


Do balonów i szybowców,

to co lata, co się wznosi,

w sercach Ich niezmiennie gości.

Oczywiście rządzi Prezes.


Udowadnia niestrudzenie

- nie czas jeszcze na siedzenia.

Wciąż lotnicze ma przygody i zawody

bo jest jeszcze dziarski, młody.


Daje przykład weteranom

jak przedłużać radość życia.

Ma przed sobą jeszcze

wiele nagród do zdobycia.


Mocne wsparcie ma w swej Żonie,

wspólne lotnicze doznania.

Jej pyszna szarlotka

osładza nasze spotkania.


Z lotniczymi "korzeniami"

jest Maestro razem z nami.

Na koncertach "Obligato"

szybujemy aż do nieba

bo muzyka też uskrzydla, 

gdy zagrana tak jak trzeba.


Wszyscy tutaj są wspaniali.

Wszyscy budzą podziw szczery.

Są serdeczni, uśmiechnięci,

nienaganne w nich maniery.


Piękne mamy miejsce spotkań.

Pełne wspomnień, zdjęć, modeli.

Miło tutaj przyjść, posiedzieć

i wszystkimi się weselić. 



 
 
 

Zaktualizowano: 17 kwi 2024

Z ogromną przykrością informuję, że 12 kwietnia 2024 roku odszedł do "Niebieskiej Eskadry" nasz nieodżałowany kolega, jeden z najstarszych członków Krakowskiego KSL, mjr pil. Ryszard Drozd.


Ryszard DROZD, major pilot s. Kazimierza i Heleny z d. Burdzińska ur. 3 sierpnia 1931r. w Wilnie. Odznaczenia: Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, Złoty Krzyż Zasługi, Złoty, Srebrny i Brązowy Medal Za Zasługi dla Obronności Kraju i inne.

W 1937 roku rozpoczął naukę w szkole podstawowej w dzielnicy Łosiówka w Wilnie. Do wybuchu wojny w 1939 roku ukończył dwie klasy. Z rodziną mieszkał przy ul. Trwałej 16. Podczas okupacji był świadkiem brutalnych działań litewskich faszystów w stosunku do ludności żydowskiej w Wilnie. W kwietniu 1946 roku rodzina wyjechała pociągiem dla repatriantów do Polski. W chwili gdy byli jeszcze na dworcu kolejowym w Wilnie, do mieszkania przy ul. Trwałej przyszli funkcjonariusze NKWD (Ludowy Komisariat Spraw Wewnętrznych ZSRR) aresztować Kazimierza Drozda, ojca Ryszarda. Powodem była działalność Kazimierza Drozda w legionach Józefa Piłsudskiego. Szczęśliwie pociąg zdążył odjechać. W Polsce zamieszkali w Szczecinie. Przez około sześć miesięcy Ryszard Drozd pracował jako pomocnik laboranta w cementowni w Stołczynie (dzielnica Szczecina). Potem kontynuował naukę w szkole. Wiosną 1949 roku złożył podanie o przyjęcie do Oficerskiej Szkoły Lotniczej nr 4 w Dęblinie. W sierpniu 1950 roku jako ochotnik przyjęty został do „Szkoły Orląt”. Z około tysiąca kandydatów przyjęto sto dwadzieścia osób. Z nich po zakończeniu szkolenia połowa została instruktorami, a druga połowa została skierowana do pułków lotniczych. W szkole po kursie teoretycznym rozpoczęło się szkolenie praktyczne na lotnisku w Ułężu. Instruktorem na samolocie UT-2 był ppor. pil. Henryk Niemczyk, a po nim ppor pil. Zofia Dziewiszak (po mężu Zofia Andrychowska). To był okres szybkiego, a wręcz błyskawicznego szkolenia pilotów związany z potrzebą rozbudowy lotnictwa. Trwała wojna w Korei i sytuacja militarno-polityczna w tym czasie była wyjątkowo napięta. 15 lipca 1951 roku w Dęblinie, Ryszarda Drozda mianowano na stopień podporucznika pilota. To była inna promocja niż te, które znamy. Nie było położenia szabli na ramieniu a tylko uścisk dłoni dowódcy lotnictwa gen. Iwana Turkiela i wręczenie świadectwa zakończenia szkoły. Po promocji został instruktorem pilotem w eskadrze szkolnej. Pierwszy turnus podchorążych szkolił na lotnisku w Ułężu a pozostałe w Dęblinie. Był instruktorem na samolotach UT-2 i Po-2, a w późniejszym okresie na samolotach TS-8 Bies, Li-2 i Ił-14. Dowódcą eskadry był wówczas kpt. pil. Jerzy Balwierczak. Dowódcą klucza kpt. pil. Fedoński, a po nim kpt. pil. Stanisław Szumski (wyszkolił Ryszarda Drozda na samolocie Li-2). Około roku 1958 w ramach doskonalenia pilotów instruktorów przeszedł szkolenie szybowcowe w Jeżowie Sudeckim., na szybowcu Mucha. Instruktorem był Józef Bujak. Podczas jednego z lotów w eskadrze szkolnej na samolocie TS-8 Bies z kpt. pil. Ireneuszem Walczakiem zgasł silnik i nie udało się go uruchomić. Ryszard Drozd lądował ze schowanym podwoziem w przygodnym terenie. Skrzydłem zawadził o przeszkodę co spowodowało obrót i zatrzymanie samolotu. Szczęśliwie piloci wyszli z wypadku bez poważnych obrażeń. W 1963 roku przeniesiono go do powstającego 55 (później 13) Pułku Lotnictwa Transportowego w Krakowie. Pierwszym dowódca pułku był płk pil, Aleksander Milart (wyszkolił Ryszarda Drozda na samolocie Ił-14), a po nim płk pil. Henryk Rzemieniecki. W składzie załogi Ryszarda Drozda (I pilot) na samolocie Li-2 byli: II pilot Henryk Bajer, technik pokładowy Zbigniew Gawłowski, radiotechnik Jerzy Koniewicz. Ryszard Drozd pełnił w pułku obowiązki dowódcy klucza. Wykonywał loty z żołnierzami jednostki powietrznodesantowej, oraz zadania na rzecz wojsk lotniczych i gospodarki narodowej. Latał na fotografowanie gdzie bardzo ważne było utrzymanie dokładnej wysokości i kursu. Za wykonane zdjęcia przed i w trakcie budowy zapory na Solinie wyróżniony został srebrną odznaka „Zasłużony dla kartografii”. Podczas jednego z lotów po studentów wracających z Leningradu tak zaplanował trasę aby zatankować paliwo na lotnisku w rodzinnym Wilnie. Podczas drugiej pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski, w dniach 16-23 czerwca 1983 roku wykonywał loty z funkcjonariuszami zabezpieczającymi wizytę.

Pilot I klasy, pilot instruktor I klasy, pilot roku 1981. Uprawnienia do lotów w dzień i w nocy w zwykłych i trudnych warunkach atmosferycznych. Licencja pilota liniowego uprawniająca do wykonywania lotów na rzecz Polskich Linii Lotniczych „LOT”. Przygotowany był plan gdzie jedna z eskadr 13 Pułku Lotnictwa Transportowego miała wykonywać loty pasażerskie na trasie Kraków-Warszawa, ale nie został on zrealizowany.

W 1984 roku Ryszard Drozd odszedł do rezerwy i wkrótce wyjechał do Stanów Zjednoczonych. Tam współorganizował Aeroklub Polski w Chicago i był jego Honorowym Prezesem. Członek Stowarzyszenia Lotników Polskich w Chicago. Działacz Stowarzyszenia Byłych Żołnierzy Armii Krajowej w Chicago. W 2016 roku powrócił do kraju. Ryszard Drozd wspierał działania zmierzające do upamiętniania miejsc związanych z lotnictwem. Między innymi jego starania doprowadziły do umieszczenia w 1985 roku śmigła na grobie członków załogi samolotu Karaś zestrzelonego 3 września 1939 roku nad Orawką. Posiadał nalot 6370 godzin. Latał na szybowcu Mucha i samolotach: UT-2, Po-2, TS-8 Bies, C-47, Li-2, Ił-14.

Ryszard był członkiem Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa od 1984 roku.

Był również członkiem oddziału krakowskiego Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP

Żegnaj Przyjacielu.

Cześć Twojej Pamięci!


 
 
 
bottom of page