California Rocket

W niedzielne południe, 20 grudnia 2020 roku odwiedziliśmy uroczysko pod Pańską Przechybką w Gorcach by uczcić pamięć dziesięciu lotników amerykańskich z bombowca Liberator "California Rocket.



Czas pandemii to niedobry okres na organizowanie uroczystości, co jednak nie zniechęciło nas, członków Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa do odwiedzenia tego wyjątkowego miejsca. Uroczysko odwiedzili również przedstawiciele władz Ochotnicy Górnej wraz z Wójtem Ochotnicy Dolnej Tadeuszem Królczykiem, miejscowi harcerze ze "światełkiem pamięci" oraz Robert Springwald reprezentujący krakowskie Muzeum Armii Krajowej. KKSL reprezentowali Leszek i Krysia Mańkowscy zostawiając pod fantomem Liberatora znaki pamięci.


Poniżej historia ostatniego lotu bombowca.


18 grudnia 1944r. o godz. 12:45 w okolicach Ochotnicy ewakuowała się na spadochronach 10-osobowa załoga bombowca Sił Powietrznych Armii Stanów Zjednoczonych typu B-24-J LIBERATOR. Maszyna o numerze 42-51714 i imieniu własnym „CALIFORNIA ROCKET”należała do 757 Dywizjonu, 459 Grupy Bombowej, 301 Skrzydła, 15 Armii Powietrznej Stanów Zjednoczonych operującej wówczas z terenu Włoch. Załoga pod dowództwem por. pil. Williama Beimbrinka brała udział w tym dniu w nalocie na niemieckie zakłady chemiczne w Dworach k. Oświęcimia. Samolot, uszkodzony przez artylerię przeciwlotniczą, nie osiągnął celu. Załoga pozbywszy się zabezpieczonych bomb w okolicach Pszczyny, skierowała bombowiec z unieruchomionymi trzema silnikami, ku liniom sowieckim. Nawigator por. T. Dejewski, odchylił kurs maszyny, aby ominąć Wadowice i Kraków wielkim łukiem od południa. Amerykanie nie chcieli ryzykować przelotu przez silnie broniony obszar powietrzny, a w wypadku trafienia spowodować strat w okupowanym, polskim mieście. Na południowy wschód od Limanowej ciężko uszkodzony bombowiec dosięgnęły trzy myśliwce niemieckie, pilot przyjął beznadziejną walkę, wykonując zwrot w ich kierunku. Niemieccy piloci (być może z braku amunicji) nie ryzykowali starcia ze zdesperowaną załogą i zaniechali ataku. W tym czasie ostatni silnik LIBERATORA zaczął tracić moc i dowódca zarządził ewakuację. W chwilę później załoga opuściła samolot, lądując w grupach w paśmie Lubania, Runka i rejonie polany Zielenica. Szybka akcja żołnierzy IV Batalionu „Nowy Targ” I Pułku Strzelców Podhalańskich A.K. oraz mieszkańców Ochotnicy uratowała 9 członków załogi bombowca od niewoli lub śmierci z rąk Niemców. Dowódca maszyny zginął, zapewne przy skoku, ze zbyt małej wysokości, jego ciała nie odnaleziono. Nie sterowany Liberator rozbił się pod przełęczą Pańska Przehybka w pobliżu źródeł potoku Jaszcze. Amerykanie przez ponad miesiąc dzielili los oddziałów IPSP A.K., by później poprzez Odessę wrócić do swej jednostki na terenie Włoch. W 50 lat później w miejscu gdzie rozbił się samolot ustanowiono niewielki zespół krajobrazowy nazwany „UROCZYSKIEM PAMIĘCI". Odsłonięcia pomnika dokonało trzech członków załogi w obecności licznych przedstawicieli władz Polski i USA, środowisk kombatanckich oraz mieszkańców Ochotnicy.

Pamięć o amerykańskich pilotach i ich załogach żyje dzięki grupie miłośników historii lotnictwa i mieszkańcom Ochotnicy, którzy co roku uroczyście obchodzą rocznicę katastrofy, a towarzyszy jej szereg spotkań i konferencji w Wiejskim Ośrodku Kultury w Ochotnicy Górnej.



111 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie