Koncert Noworoczny Orkiestry Straussowskiej "Obligato" w Teatrze im. Słowackiego
- aerokrakparagliding
- 3 dni temu
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 2 dni temu
Członkowie Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa hucznie rozpoczęli 2026 rok, uczestnictwem w koncercie naszej ulubionej Orkiestry "Obligato". Tym razem z udziałem znakomitych solistów: Sylwii Frączek - sopran, tenora - Tadeusza Szlenkiera i młodego, ale bardzo obiecującego Krystiana Leśnika. Orkiestra zagrała - a jakże inaczej - pod batutą maestro Jerzego Sobeńko, członka naszego Klubu. Prowadziła niezawodna Jolanta Suder, dzięki której mogliśmy uczestniczyć w tym pięknym koncercie.

Maestro - jak przystało na koncert noworoczny - wybrał najpiękniejsze arie, duety i uwertury operetkowe, oraz porywające walce, polki, i galopy dynastii Straussów.
I nie ma co ukrywać. Krakowska publiczność kocha tą muzykę, czemu daliśmy wyraz śpiewając fragmenty tych najpiękniejszych i najpopularniejszych. Nasi wybitni soliści nawiązali w lot kontakt z publicznością, co stworzyło wiele sympatycznych, humorystycznych i wesołych sytuacji. Pani Jolanta częstowała nas smaczkami zza kulisów oraz imponowała wiedzą na temat wykonywanych utworów.
Osobiście wraz z Krysią czekaliśmy na występ Tadeusza Szlenkiera, którego poznaliśmy dobre piętnaście lat temu. Już wówczas zachwycił nas swoim pięknym głosem. I nie zawiedliśmy się. Pan Tadeusz śpiewa jeszcze piękniej niż kiedyś sprawiając, że jego wykonania są miodem na serce miłośników muzyki. Pięknie śpiewała Sylwia Frączek z którą spotkaliśmy się pierwszy raz, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Posiada bowiem piękny głos i znakomicie czuje duety. Dodać należy nienaganne, piękne kreacje w który wystąpiła, a które podkreślają jej walory osobiste. Jest po prostu piękną kobietą...
To znani i uznani. Ale był też debiutant, niespełna czternastoletni Krystian Leśnik - zdobywca pierwszego miejsca programu "Mam Talent". Młody artysta zaskoczył nas pięknym i dojrzałym wykonaniem trudnych operowych utworów. Dostał za to gorące brawa. Niewątpliwie, jeszcze nie raz o nim usłyszymy. Trzymamy mocno kciuki za rozwój jego talentu.
Dwu i pół godzinny koncert minął jak z bicza trzasł! Dodać trzeba, że w przerwie, organizatorzy zadbali o lampkę szampana pod serniczek wiedeński. Jak przystało na tradycyjny koncert. Tradycyjnie już, nie obyło się bez bisów, a po nich "krem de la krem", czyli najpiękniejszy walc "Nad pięknym modrym Dunajem". Najsłynniejsze dzieło Johanna Strassa II, zwane też nieoficjalnym hymnem Wiednia. Zgodnie z tradycją kończy noworoczne koncerty.
Tak więc i my zakończyliśmy i z głową pełną pięknej muzyki udaliśmy się do domów.
Piękny to był koncert...

Tekst i foto: Leszek Mańkowski, prezes KKSL.































Komentarze